[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Chcesz na nie odpowiedzieć?
- Nie, najpierw muszę sobie strzelić następną lufę. Napełniłem mu
kieliszek i patrzyłem, jak wlewa w siebie jego zawartość.
- Znasz to stare powiedzonko o małpach i maszynach do pisania?
- zapytał.
- Nie.
- Ktoś kiedyś powiedział, że jeżeli przy wystarczająco wielu ma-
szynach do pisania posadzisz wystarczająco wiele małp, jedna z nich w
końcu napisze Hamleta. Tak samo jest z Muzyką, kutafonku. Wasza rasa
jest prymitywna, ale coś się popieprzyło. Nie powinniście odziedziczyć
daru Muzyki, ale nasi tatusiowie i tak go wam dali. Przygłupy. - Wzruszył
masywnymi ramionami. - Przez długi czas nikt się tym naprawdę nie
przejmował, bo jakaż, do diabła, była szansa, że któryś z was w ogóle
zdoła choćby na pewną odległość, dotrzeć w pobliże serca pieśni? Jedynie
my umieliśmy to robić - i to tylko mając za sobą całe życie treningów.
Ale coś poszło zle. Zbyt wiele małp położyło swe brudne łapy na
zbyt wielu maszynach do pisania i... twoja rasa zaczęła czerpać z Tajem-
nicy Muzyki. Nieczęsto i czasami niezbyt dobrze, ale niektórzy z was
mieli potencjał. I dlatego uznano, że być może, podkreślam, jedynie być
może, wasza rasa jest rzeczywiście godna Muzyki. Być może pewnego
dnia zrobicie to tak, jak należy i dopóki taka szansa istnieje, nie może wam
być odebrana.
Tak więc od czasu do czasu, kiedy Muzyka zaczyna się zmieniać -
jak na przykład wtedy, gdy zaczął się rock'n'roll albo kiedy te wszystkie
elektroniczne śmieci zainfekowały muzykę lat siedemdziesiątych -
musimy przybywać do nor, takich jak ta, i odwojować to na naszych
gitarach. Musimy po swojemu przebrnąć się przez tortury wariacji na
temat każdej cholernej formy muzyki, jaką wasza rasa zdołała przy-
padkowo wykrztusić i musimy się przekonać, czy to wszystko trzyma się
kupy. - Strzelił kostkami palców. - Ja osobiście najchętniej bym sprawił,
żebyście byli głusi i załatwił to raz na zawsze, ale nikt mnie o zdanie nie
pytał.
- Ale który z was walczy o to, byśmy zachowali Muzykę, a który...?
- Jedno pytanie, chłopcze - przypomniał TB. Skinąłem głową, nagle
bardzo przestraszony.
Całkiem możliwe, że nim wybije następna godzina, ludzkość zosta-
nie pozbawiona Muzyki.
- Czy wszyscy już przyszli? - szepnął Ankou, dość dobrze naśladując
Jima Morrisona. - Ceremonia zaraz siÄ™ zacznie.
I szafa grająca zamilkła.
7
GOING DOWN SLOW (POWOLI SI WYKACCZAM)
Jeszcze jedna sprawa, synu, a potem muszę na chwilę dać odpocząć
oczom.
Rytuał jest ważny, kiedy nadchodzi ten czas. Wiem, że zabrzmi to
głupio, ale musisz pamiętać, że nawet wtedy gdy Muzyka nie łączy się z
aktem rytualnym, ludzie mimo wszystko twierdzą, że coś od niej dostają,
nieważne jaki to gatunek Muzyki. Wiesz, dlaczego tak jest? Bo Muzyka jest
uczuciowym substytutem rytuału i, do diabła, czemuż by nie?
Chrześcijańskie anioły są jakoby idealnymi muzykami, a wykonywanie
Muzyki uważa się za odpowiednie zajęcie w ciągu bezczasowego życia w
Niebie. Mam diabelną nadzieję, że pobrzdąkam sobie na fortepianie tam w
górze, gdzieś tam gdzie będę.
Słowa Pisma ludzie i śpiewają i recytują; muzycy w świątyni, koś-
ciele i synagodze, chóry i kantorzy, pieśni i hymny, rytmy i indyjskie... jak
im tam... ragi... wszystkie te rzeczy uważa się za ważne składowe tamtych
religii, prawda?
Muzyka reprezentuje walkę o dotarcie do całej... całej  inności ,
której większość grających nie jest w stanie nawet wyrazić. Ale żeby była
ona prawdziwa, żywa i miała jakieś znaczenie, musi pochodzić nie tylko z
serca, ale z brzucha, kiszek i wszystkich żywych organów. Dlatego właśnie
ci zazdroszczę i, prawdę mówiąc, płaczę za ciebie: gdyby twoja dłoń nie
była tak zdeformowana, mógłbyś być jednym z tych prawdziwych. A ja?
Posadz mnie przy fortepianie, znam nuty i potrafię grać tak przyjemnie,
jak tylko chcesz, ale to... wszystko dodatkowe, co istnieje między nutami i
poza samą melodią... Nigdy nie będę wiedział, jak to osiągnąć.
Po prostu pamiętaj, synu, że choć też tego nigdy nie osiągniesz, to
mógłbyś to osiągnąć.
I to powinno dać ci pociechę. Może niewielką ale jednak.
Musimy to robić, ponieważ nie możemy pozwolić, by nam Muzykę
odebrano, rozumiesz? Możesz sobie wyobrazić świat bez Muzyki? Choćby
bez odgłosów porannych ptaków? Ciarki mnie przechodzą jak o tym
pomyślę.
Dobra... Powiedziałem ci wszystko, co o tym wiem. Teraz zajmij się
swoimi sprawami i pozwól mi... pozwól, że dam trochę odpocząć oczom.
8
THE MIDNIGHT SPECIAL (PÓANOCNY EKSPRES)
Myślałem, że tam wejdą i spuszczana świat ogień piekielny.
Nawet w przybliżeniu nic takiego się nie stało.
Przynajmniej z poczÄ…tku.
Ankou stanÄ…Å‚ po jednej stronie sceny - TB po drugiej. Jeden z nich -
do dziś nie wiem który - zaczął grać Bacha Owieczki mogą się paść
spokojnie, palcami lekkimi i delikatnymi wydobywał ze strun szept, pro-
mień ciepłego, słonecznego światła na twarzy po przejściu burzowych
chmur; drugi zagrał Jezus moją jest radością, westchnienie podzięki, bo
dożyłeś następnego ranka, a naprawdę nie spodziewałeś się tego, cichy
śmiech twoich marzeń, gdyż wiedzą one o czymś, czego ty nie wiesz, o
czymś wspaniałym. I choć oba te utwory ten sam kompozytor napisał w
odstępie kilkuletnim, Ankou i TB grali je w idealnej harmonii, jak gdyby
od początku zamierzano je połączyć. Owieczki wypełniały wolne miejsce
po refrenie Radości i mimowolnie się zastanawiałem, czy Bach od
początku planował, by obie kompozycje stanowiły element znacznie
większej muzycznej układanki, ponieważ ci dwaj zręczni gitarzyści na
scenie złączyli dwa oddzielne tematy i stworzyli trzeci - wierzcie czy nie -
jeszcze bardziej poruszajÄ…cy.
Spojrzałem na swoją okaleczoną rękę i poczułem ukłucie żalu, ale
szybki kieliszek jima beama zepchnął ten żal z powrotem w głąb pamięci.
Ich rozgrzewka najwidoczniej się skończyła. TB zajął miejsce z boku
sceny, a Ankou podszedł do swego wzmacniacza i wykorzystał nóż, by
przeciąć membrany głośników dokładnie pośrodku.
Zespół wspierający był wyraznie gotowy do bitwy.
Ankou skinął głową w stronę TB i uderzył struny plektronem, jego
strat wydał cichy pisk, ale na tym się nie skończyło, gdyż Ankou od razu
przygiął struny, pokręcił potencjometrami i skierował ten cichy pisk w
sprzężenie zwrotne, a gdy ściągnął ramię tremolo, wyraznie słyszałem, że
zaczął atonalnie. Jednak kiedy te tony i sprzężenie zwrotne przepuścił
przez przetworniki, struny oraz zaskakująco zręczne palce, zanim zdążyłeś
się zorientować, śpiewały fragment Fugi g - moll Bacha, narastając w
finalnej nucie, wyżej, głośniej, szerzej, aż w końcu Ankou uderzył i pod-
trzymał dzwięk, który musiał wyciągnąć z trzewi wszystkich Upadłych
Aniołów, a potem odrzucił głowę do tyłu i zaatakował śmiechem, który w
równych częściach był chwałą i groteską. Gdy wreszcie tupnął cztery razy,
dosyć wolno, ale nie zbyt wolno, przy czwartym tupnięciu włączył się cały
zespół wspierający - basy i fortepian, perkusja i gitary. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zsf.htw.pl