[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 SzanujÄ™ waszÄ… misjÄ™, ale moim zdaniem wy, Zielone
Płaszcze, zawsze zbyt chętnie wykorzystywaliście najmłodszych.
Namawia się nas do przyłączenia się do organizacji, zanim
jeszcze w pełni zrozumiemy, kim sami naprawdę jesteśmy. Kiedy
miałem jedenaście lat, czułem się gotowy. Ja przeżyłem, ale
widziałem mnóstwo dzieciaków, którym się to nie udało. Zielone
Płaszcze poświęcają zbyt wielu. I zbyt lekko.
 Sytuacja jest wyjątkowa  powiedział Tarik.  Bez pomocy
Wielkich Bestii nie zdołamy odnalezć talizmanów, a jeśli zrobi to
Pożeracz, będzie to oznaczało koniec takiej Erdas, jaką znamy.
 Tak, ale&  Barlow westchnął i skupił uwagę na Conorze,
Meilin i Rollanie.  Wy, młodzi, nawet nie rozumiecie, na co się
porywacie. Ta misja przekracza możliwości moje i Montego.
Domyślam się, że Tarik niejedno widział i niejednego w życiu
dokonał, ale to zadanie jest również ponad jego siły. Rozmawiamy
przecież o jednej z piętnastu Wielkich Bestii, starszej niż sama
historia. Arax mógłby ot, dla kaprysu, zniszczyć całe to
miasteczko. On czuje się równie pewnie na skraju urwiska, co wy
we własnych łóżkach. Jest inteligentniejszy i bardziej
doświadczony, niż potraficie to sobie wyobrazić.
Briggan stanął przed Barlowem z wysoko uniesioną głową
i postawionymi uszami.
Conor poczuł przypływ pewności siebie i również zrobił krok
naprzód.
 Zapominasz, kogo mamy po swojej stronie. Troje na jednego.
Essix rozłożyła skrzydła i zamachała nimi dwukrotnie.
 Macie pewne atuty  przyznał Barlow.  Ale nie są one już
tym, co kiedyś. Potrzebujecie nieco czasu, żeby dorosnąć,
dzieciaki, wy i wasze zwierzoduchy również. %7łeby to zrozumieć,
musielibyście zobaczyć Araxa na własne oczy.
 Wybierzemy siÄ™ na jego poszukiwania z wami lub bez was 
oświadczył Tarik.  Z wami mielibyśmy większe szanse, ale i tak
spróbujemy. Conor zobaczył was w swojej wizji nie bez powodu.
Essix przefrunęła na ramię Barlowa. Jhi z zaskakującą gracją
stanęła na tylnych łapach. Briggan zbliżył się, złapał zębami
i pociÄ…gnÄ…Å‚ nogawkÄ™ spodni Barlowa.
Brodaty olbrzym westchnął, opuścił ramiona. Kiedy się odezwał,
mówił powoli, nie odrywając wzroku od zwierzoduchów.
 Zawsze wiedziałem, że ten zielony płaszcz kiedyś mi się
przypomni. Spędziłem wiele lat w miejscach, w których dotąd nie
postała ludzka stopa, ale gdzieś w głębi, w kościach, czułem, że
płaszcz mnie odnajdzie.
Monte spojrzał na przyjaciela.
 JesteÅ› pewien?
 Obawiam się, że tak  odparł Barlow.  Musimy wygrzebać
sprzęt ze składziku.
14
Kruki
Meilin, dorastając, poznała większą część Zhong. Odwiedziła Mur
na północy, południu, wschodzie i zachodzie kraju, a także
w innych niezliczonych miejscach. Mur miał tysiące mil długości,
obejmował wielkie połacie ziemi. Meilin nigdy jednak nie była poza
nim. I nigdy dotąd nie widziała prawdziwej dziczy.
W ciągu tygodni, które upłynęły na podróży wraz z Montem
i Barlowem, krajobraz robił na dziewczynie coraz większe
wrażenie. Preria przeszła stopniowo we wzgórza i wysokie granie,
a potem  w potężne góry. Ostre kamienne turnie godziły w niebo,
a pośród nich ziały rozpadliny zalewane przez wodospady. Niziny
zaś były porośnięte gęstymi lasami. Na powierzchni odległych
jezior, leżących u stóp gór o ośnieżonych szczytach, odbijały się
refleksy światła.
Wewnątrz Muru potęga Zhong polegała głównie na narzuconym
naturze porządku. Meilin podziwiała tam wspaniałe osiągnięcia
architektury: świątynie, muzea, pałace i miasta. Oglądała
kunsztowne parki i ogrody. Zdobyła wiedzę, w jaki sposób
budować kanały do nawadniania pól lub jak zatrzymywać wodę
w zbiornikach rezerwowych, odgrodzonych przez pomysłowe
tamy. Podróżowała szerokimi drogami i wspaniałymi mostami.
Tu jednak wrażenie majestatu wynikało z czegoś innego. W tej
krainie wszystko było niezdobyte i nieujarzmione, a jej piękno
wykraczało poza to, co Meilin widziała w całym Zhong. Jaki
budynek mógłby się równać z tymi górami? Jaki sztuczny kanał
mógłby się mierzyć z dzikimi rzekami i kaskadami?
Meilin nie wyrażała swojego zachwytu głośno. Po pierwsze
z żadnym towarzyszem wyprawy nie nawiązała bliższej relacji 
wolała trzymać się na dystans. Po drugie wydawało jej się, że
każda pochwała majestatu dzikiej przyrody w jakiś sposób
umniejszałaby ją samą oraz jej ojczyznę.
Chociaż podróżujący mieli możliwość podziwiania niezwykłych,
różnorodnych krajobrazów, ich wyprawa była długa i samotna.
Meilin brakowało wielu wygód, do których przywykła, poza tym
tęskniła za obecnością rodziny i służących. Nie chciała poznawać
swoich towarzyszy za pośrednictwem rozmowy, polegała więc na
obserwacji. Z całej grupy to Tarik budził największy podziw Meilin.
Wypowiadał się krótko i na temat i nosił się z wynikającą z
umiejętności pewnością siebie, która przypominała dziewczynie
najlepszych żołnierzy ojca.
Monte mówił dziesięć razy więcej, niż było trzeba. Był skarbnicą
żartów, opowieści i czczych bajań. Rozmawiał z każdym, kto tylko
chciał go słuchać. Barlow chyba nie miał nic przeciwko temu,
ponieważ starał się zawsze jechać w pobliżu przyjaciela i śmiał
się cicho z jego ciągłej paplaniny.
Conor spędzał wiele czasu z Brigganem. Nie obawiał się, że
urazi swojego zwierzoducha niewyszukanymi zabawami ani że
ktoś uzna go za śmiesznego. Bawił się z wilkiem w aportowanie
albo w berka, a nawet kąpał się z nim w strumieniach. Rozmawiał
z nim często i go głaskał. Meilin musiała przyznać, że w rezultacie
ich relacje się pogłębiły.
Więz między Rollanem i jego sokolicą nadal była dość słaba 
Essix spędzała większość czasu w locie.
Meilin starała się porozumiewać z Jhi. Dzień po tym, jak panda
uratowała ją na dachu wieży, dziewczyna była jej bardzo
wdzięczna. Wkrótce jednak ich stosunki powróciły na dawne tory.
Jhi była zawsze potulna, ale wolała niespiesznie bawić się sama.
Kiedy Meilin próbowała ją czymś zająć, panda wykazywała
niewielkie zainteresowanie. Słuchała, gdy Meilin coś mówiła, ale
prawie nie reagowała na jej słowa. W podróży Jhi wyraznie wolała
pozostawać w uśpieniu, dlatego Meilin wiozła ją jako tatuaż na
dłoni.
Na szlaku dotąd tylko raz zdarzyło się jej lunatykować. Meilin [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zsf.htw.pl